baner strona

Ks. Emeryt

Ksiadz Prałat Józef Straczek

Ur. 1914 r., wyswiecony 1939 r., zmarł w 2016 r. w  wieku 102 lat.
Poprzednie placówki:
Wilkowice, Komorowice, Rajcza, Żywiec – konkatedra
w Porabce od 1957, emerytura od 1989.

straczek

 

  

 Homilia ks. Marcina Mendrzaka z okazji pogrzebu ks Prałata Józefa Strączka

 

Ekscelencje, Szanowni księża,
Droga rodzino,
Drodzy Bracia i Siostry z Porąbki i z okolic,
Umiłowani w Chrystusie Panu!


Dzisiejsza niedziela tu w Porąbce jest odpustowa, świętujecie doroczną uroczystość ku czci Narodzenia NMP, święto patronalne, święto Waszej parafii. W liturgii Słowa tej uroczystości czytamy m: in.: Magnificat Maryi...Wielbi Dusza moja Pana….
I w to święto w tym roku wpisuje się śmierć Pasterza - Jubilata, który w wigilię odpustu parafialnego w szpitalu w Bystrej w wieku niespełna 102 lat przeszedł do Domu Ojca. Jakaż to niepojęta tajemnica.

Odszedł Pasterz…
Ks. prałat Józef Strączek urodził się w 17 października 1914 roku w Pcimiu. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1939 roku z rąk kard. Adama Sapiehy. Swoją pierwszą pracę duszpasterską rozpoczął w Wilkowicach. A następnie w Komorowicach (1942-46), w Rajczy (1945-51), w Żywcu (1951-57) oraz w tu w Porąbce. Do 1966 roku był administratorem tutejszej parafii, a od 1966 do 1989 roku jej proboszczem. Tu przebywał na emeryturze, mieszkając i aktywnie biorąc udział w życiu parafialnym i naszej diecezji. W uznaniu dla Jego wieloletniej posługi i wieku papież Benedykt XVI obdarzył Go godnością prałata. W 2014 roku wraz z Nim hucznie obchodziliśmy 100 rocznicę urodzin z niezapomnianym i wzruszającym koncertem Edyty Geppert (którą bardzo cenił, a koncert sam sobie zażyczył). Z tej okazji osobiste słowa życzeń i błogosławieństwo własnoręcznie podpisane nadesłał papież Franciszek. (tu przyszło Mu przeżywać piękne jubileusze, w przyszłym roku obchodziłby 60 lecie pobytu tu w Porąbce i 79 lat kapłaństwa)
Odszedł Pasterz.

Odszedł Pasterz dobry.
Jezus powiedział:
Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce
i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza;najemnik ucieka dlatego, że jest najemnikiem
i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają. (J 10,11-14).
Przez wiele wiele lat cieszyliśmy się dobrocią Jego serca, Jego uśmiechem
i poczuciem humoru. Dobroć serca okazywana parafinom przez codzienną posługę
w sprawowaniu sakramentów św., troskę tak jak potrafił, o Dom Boży i o wiele różnych wymiarów życia parafialnego, jak mawiał przy różnego rodzaju inwestycjach:”nie jestem zbyt bogaty, by kupować tandetę”, prowadził katechezę dla dzieci i młodzieży, jeszcze wtedy najpierw na chórze kościoła, ale też w salce na plebanii. Kochając przyrodę uprawiał ogródek, dbał o plebańskie pole, przycinał drzewa, a będąc na emeryturze na swoich „hektarach” jak zwykliśmy je nazywać, hodował piękne kwiaty i smaczne maliny. Praca ta przynosiła mu ukojenie, satysfakcję i pewnie sprawiała że ciągle czuł się aktywny, zaangażowany i potrzebny. Właściwie do końca interesował się sprawami lokalnej społeczności, był dumny
z różnych sukcesów, martwił się niepowodzeniami, dzielił się też swoim doświadczeniem, swoją radą. Dlatego też najpierw został honorowym obywatelem gminy, a następnie otrzymał nagrodę „Porąbczanina Roku”. Był też nominowany do prestiżowej nagrody ks. Londzina, nadawanej przez Starostę Bielskiego. Uczestniczył we wszystkich ważnych i podniosłych uroczystościach swojej lokalnej ojczyzny.
Odszedł Pasterz dobry.

Odszedł Pasterz mądry.
Prorok Jeremiasz napisał:
I dam wam pasterzy według mego serca, by was paśli rozsądnie i roztropnie.(Jr 3,15)
Ks. Józef był roztropnym kapłanem. I nie dlatego, że czytał sporo. Ciągle się interesował prawie wszystkim, chciał być na bieżąco. W swoich Wspomnieniach napisał: że człowiek jest jak szafa biblioteczna pełna książek. Od najmłodszych lat przywiązywał uwagę do starannego zdobywania wiedzy tej szkolnej także później teologicznej ale też tej praktycznej, niósł ze sobą ogromny bagaż doświadczenia
i przeżytych lat, szczególnie w swojej młodości, czasów nie łatwych, naznaczonych wojną, kryzysem, czasów komunizmu, szalejącego ignorancją, często butą ….
Bo ludzi dobrych jest dużo. I księży dobrych też. Dobry ale na trudne czasy niepożyteczny. A ks. Józef był i dobry i na trudne czasy pożyteczny. Bo to był mądry pasterz. Miał w sobie coś takiego, co jak się odezwało, to nie był to tylko żart, ale to była głębia. Nie przeczytana. Nie powtarzana. Ale przemyślana i przeżyta. Mądrość człowieka, który wie, co jest ważne a na co trzeba machnąć ręką. Przywiązywał ogromną rolę do dobrych manier, był chodzącym podręcznikiem savoir – vivre, szczególnie pilnował tego przy stole, wypowiadał się bardzo elokwentnie i na temat. Lubił w towarzystwie zabierać głos i dyskutować. Cenił ludzi wykształconych. Porąbczanie nie zapomną Mu na pewno, jak uczył ich z ambony, jak to „pić koniak należy”, te opowieści już nieraz ubrane w rozmaitą otoczkę dopowiedzeń zapadły głęboko w pamięć i w serce.
I tego nam po ludzku będzie strasznie żal. Żal, że odszedł Pasterz roztropny i mądry.

Odszedł Pasterz Boży.
Syracydes pisze:
Miłosierdzie człowieka - nad jego bliźnim, a miłosierdzie Pana - nad całą ludzkością: On karci, wychowuje, poucza i zawraca jak pasterz swoją trzodę. (Syr 18,13)

Niewątpliwie karmił swoje owce zdrową nauką płynąca ze Słowa Bożego, z przykazań, z rozumienia podstawowych prawd wiary i katechizmu. Pasł swoje owce przykładem życia prostego, skromnego i pracowitego, żadna praca ani obowiązek nie był mu trudem. Czuł się Rolnikiem, który uprawia Bożą rolę. Zasiewa ziarno Bożego Słowa, wypatrując i ciesząc się z każdego plonu. Pamiętamy Jego ofiarną posługę w konfesjonale( dziś w nim są kwiaty, na dowód wdzięczności), jesteśmy wdzięczni za każdą Eucharystię odprawioną pobożnie z namaszczeniem, wyśpiewaną od początku do samego końca. Można też było Go spotkać na cmentarzu, gdzie spacerował, modlił się, odwiedzał swoich zmarłych parafian. Miał ogromne zaufanie do Opatrzności Bożej, wiele sytuacji swego życia odczytywał jako opatrznościowe, jako szczególne Boże działanie, z Bożą Opatrznością dziękował za dobro i przyjmował to, co było trudne i nie łatwe, nawet czasami bolesne. Odznaczał się szczególny nabożeństwem do Matki Bożej. Dbał o modlitwę brewiarzową.
I tego nam po ludzku będzie strasznie żal. Żal, że odszedł Pasterz Boży.

Odszedł po prostu Pasterz.
Święty Paweł pisze do Efezjan:
Bóg ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi, celem budowania Ciała Chrystusowego (Ef 4,11-12)
Trzeba wspomnieć też o otoczeniu ks. prałata, kochał ludzi, lubił rozmawiać, prowadził rozmaite dysputy. Był człowiekiem dialogu, tym bardziej na emeryturze, bardzo szanowany, poważany i odwiedzany przez rozmaitych gości, przyjaciół
i znajomych. Pamiętał o rodzinnym Pcimiu, o swojej rodzinie, o swojej parafii w której bywał. Wracał tam myślą i z nostalgią. Jednak w myśl słów samego Jezusa najbliższymi stali się dla Niego też obcy…Śp. Pani Zosia, Jego długoletnia i oddana gospodyni, która wspierała jak długo starczyło Jej samej sił i zdrowia, a także Pani Dorota wierna wychowanka, dbająca i troszcząca się o Niego do końca…
Bóg ustanowił ks. Józefa pasterzem. Bo to był po prostu pasterz.

„Ktoś zapyta, czy warto długo żyć- napisał w swoich wspomnieniach ks. jubilat Józef. Na pewno, jeśli jest to życie do końca intensywne i w dobrej kondycji i kiedy ma się świadomość, że coś dobrego po nas pozostanie.”
„Błogosław Dusza moja Pana”- ps. 103
Księże Józefie,
Wiemy, że się kiedyś spotkamy.
Wiemy, że prędzej czy później ta śmierć musiała nadejść.
Wiemy, że jeśli Bóg Cię zabrał, to dlatego, że tam Ci będzie lepiej.
Wiemy też, że trzeba nam modlić się za Ciebie, co by dobry Pan oczyścił duszę z tego co jeszcze brudne.
To wszystko wiemy, ale po ludzku jest nam żal, żal, bo odszedł od nas pasterz dobry, mądry i Boży.

Amen.

 
free pokerfree poker